poniedziałek, 23 lutego 2015

Optymistycznie.

Jak to ładnie brzmi - ostatni tydzień bezrobocia!
Można już pisać swobodnie, bo wszystko załatwione i nie ma już żadnego 'żeby nie zapeszyć'.
Jeszcze tylko wniosek o zwrot kosztów dojazdu, ale to formalność, która nie ma wpływu na odbywanie stażu.
Jednak mam w związku z tym wnioskiem pytanie:
Czy ktoś z Was składał może taki wniosek? Chodzi mi przede wszystkim o transport własny, czyli dojazd samochodem. Z busem byłoby prościej, bo wystarczy przedstawić bilet, ale autobusów żadnych nie ma u nas, i nie wiem jak obliczyć koszty dojazdu, a potrzebuję to do wniosku. Przy czym nie chcę wpisać głupoty żeby jakaś przemiła pani z urzędu nie trzasnęła mi drzwiami przed nosem po przejrzeniu mojego wniosku, bo wyjdzie mi za dużo, albo żeby nie puknęła się w głowę, że jej tyłek zawracam o zwrot kilku groszy. ;)


Od poniedziałku wreszcie inaczej, lepiej.  Będzie po co rano zebrać się szybko z łóżka, kolejne dni polecą szybko i nim się obejrzę będzie kwiecień!
Boję się co prawda, że na początek dostanę w łapę mopa i ścierę do kurzu, aaaaale to nic!
W najbliższym czasie ma się rozpocząć informatyzacja tego wszystkiego, kart, listy książek, więc myślę, że będzie coś bardziej interesującego do roboty. ;-)

Na razie łeb mi pęka od pseudo-hitów puszczanych na EskaTV. Jak dobrze, że już bliżej niż dalej końca ferii, a na święta wielkanocne jest tak krótka przerwa, bo inaczej bym zgłupiała... Tego się przecież słuchać nie da!



Żeby pozostać w tak optymistycznym nastoju mam dla Was również odpowiedzi na pytania z LBA, których autorką jest Kocia z bloga cumulonimbus93.blogspot.com (jak ktoś jeszcze nie zna - serdecznie polecam zajrzeć!:))



1. Lubisz chodzić w sukienkach?
Nie lubię, sukienki to zdecydowanie nie dla mnie - tak, jak spódniczki. Przez bardzo dłuuugi czas ich nie nosiłam, ostatnio miałam na sobie sukienkę na weselu kuzyna w październiku 2011r. Spódniczkę trochę później, w kwietniu 2013, bo umówiłyśmy się z dziewczynami, że wszystkie założymy na zakończenie roku szkolnego.
No, ale w końcu spotkałam tego jedynego, który wiele w życiu zmienia, więc podejrzewam, że skoro kupiłam już kozaki na obcasie (co kiedyś było nie do pomyślenia!) to następna będzie sukienka lub szpilki. Albo jedno i drugie?! ;o
Już ostatnio zaczęłam bardziej zwracać na nie uwagę w sklepach, ale na razie nie chcę nic kupować, bo wciąż liczę na zadowalające efekty ze skakanki - w postaci uciekających centymetrów. A i okazji do zakładania nie mam w najbliższym czasie.

2. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego akurat ta jest Twoją ulubioną?
Raczej nie mam swojej ulubionej. Każda ma jakieś swoje wyjątkowe akcenty, coś niepowtarzalnego i nie potrafię wybrać jednej.
Wiosna urzeka soczystą zielenią, pierwszymi kwiatami: krokusami, żonkilami, kwitnącymi pięknie na biało drzewami.
Lato to gorące słońce, złote kłosy na polach, ciepłe wieczory i masa pysznych owoców i warzyw.
Jesień lubię za złote liście na drzewach, jabłka, grzyby w każdej postaci, babie lato, mgliste poranki.
Zima najpiękniejsza jest ta biała. Oszronione drzewa, świat przykryty zimnym puchem, płatki śniegu wirujące w świetle latarni.
Nie lubię tylko tego okresu przejściowego między zimą a wiosną, kiedy jest szaro, brudno i smutno. Analogicznie jest kiedy kończy się złota jesień, a nie ma jeszcze śniegu. Ta szarość jest okropna!

3. Czy zdarzyło Ci się zasnąć w szkole/uczelni?
Nie przypominam sobie, żeby coś takiego miało miejsce. Starałam się w miarę słuchać, bo dopóki słuchałam na lekcjach nie musiałam nic robić w domu żeby mieć dobre oceny. A jak tylko coś mi umknęło to była jedna wielka masakra, bo każda próba nauczenia się w domu czegokolwiek kończyła się brakiem efektów, do tej pory nie potrafię się sama niczego nauczyć z tego, co czytam.
A na lekcjach wolnych czy jakichś zastępstwach przeważnie graliśmy w jakieś gry na kartkach papieru: łapy, wisielec, statki, państwa-miasta, więc nie było mowy o spaniu.

4. Czy miała miejsce jakaś dziwna/śmieszna sytuacja z Twoim udziałem? Jaka?
Nie przypominam sobie, żeby zdarzyło się coś aż tak interesującego żeby zasługiwało na pojawienie się na moim blogu.

5. Czego nie potrafisz zrozumieć?
XXI wieku. ;)
Nie potrafię zrozumieć jak można całe swoje życie przekopiować do internetu robiąc na fejsie czy instagramie sensacje z każdej zjedzonej rzeczy, odwiedzonego sklepu czy przymierzonej sukienki. To samo tyczy się nagminnego wrzucania zdjęć swoich dzieci do Internetu. Rozumiem blogi mam, które chcą się dzielić swoimi przemyśleniami z innymi, albo zachować w takiej formie dzieciństwo 'na pamiątkę', ale jak mi wyskakuje codziennie na fb po kilkanaście zdjęć jakiegoś dziecka, które się uśmiechnęło, wzięło w rękę nowego misia, zjadło groszek albo go nie zjadło i opluło nim wszystko dookoła... Lubię dzieci, ale to nie znaczy, że podoba mi się udostępnianie każdej chwili ze swojej prywatności.
Nie potrafię zrozumieć wrzucania do Internetu rozbieranych (albo prawie) zdjęć.
Nie potrafię zrozumieć, jak można w wieku kilkunastu lat malować się bardziej niż niejedna 30-40latka, nierzadko się przy tym postarzając.
Nie potrafię zrozumieć jak można internetowe znajomości przedkładać nad te realne, cenić bardziej rozmowy wirtualne niż normalne spotkanie.
Nie potrafię zrozumieć jak można uważać, że najważniejsze w życiu są pieniądze i dążenie do posiadania jak największej ich ilości.
I wiele innych, podobnych temu rzeczy.

6. Farbujesz włosy? Jeśli tak, to jaki ciekawy kolor miałaś już na swoich włosach?
Farbowałam włosy - jeśli można to tak nazwać - dwa razy, szamponem koloryzującym. Raz kolor zszedł po dwóch myciach mimo, że było napisane 'do 12 myć', więc przy drugim podejściu wybrałam coś 'mocniejszego' i mimo, że na opakowaniu była informacja 'do 24 myć', to nie mogłam się tego koloru pozbyć przez ponad pół roku.
Na początku strasznie mnie wkurzały odrosty, bo kolor farbowany był zupełnie inny niż mój blond, ale jakoś trzeba było przecierpieć, bo też nie wiedziałam za bardzo jak to zrobić żeby potem nie mieć cieniowanego koloru na głowie, a nie chciałam już dokładać więcej chemii w dekoloryzatorach i tym podobnych.
Co ciekawe, wybrałam szampon właśnie dlatego, że nie chciałam się bawić odrostami, a wyszło jak wyszło. :/
Nie wyobrażam sobie ciągłego farbowania włosów, tej chemii, kruszenia się. Miała być jednorazowa przygoda i na pewno tak zostanie jeszcze przez wiele lat mimo, że są osoby, które uparcie powtarzają, że powinnam się przefarbować. Nie mam zamiaru tego robić, a odpowiadając na drugą część pytania kolor był taki hm... jak dojrzała czereśnia. :D

7. Co odpowiedziałabyś na zdanie:jesteś niesamowita? ;)
"Wiem!" <3
A tak naprawdę, to nie mam pojęcia. Słyszę takie rzeczy od jednej osoby, więc reakcja zazwyczaj też jest jedna. ;) I to mi zdecydowanie wystarczy, nikt więcej nie musi mówić czegoś takiego... No dobra, Wredniak by czasem mógł coś miłego powiedzieć, ale on tylko 'zołza, zołza'. :D Menda jedna!:D

8. Na jakim filmie byłaś ostatnio w kinie?
Tak dawno to było...ale o ile mnie pamięć nie myli, to Operacja Argo, w mikołajki 2012. Filmów nie lubię, więc i do kina mnie nie ciągnie jakoś specjalnie. Film Oskara dostał bodajże, a ja połowę przespałam, bo nie było lektora i nie chciało mi się czytać... A poza częścią mojej klasy na filmie była chyba tylko jedna osoba, szał. :D

9. Jakie miejsce polecasz na wypoczynek?
Ciężko wybrać, jest tyle pięknych miejsc. Wcale nie trzeba jechać za granicę żeby odpocząć, w Polsce również jest wiele miejsc w które warto pojechać i wcale nie uważam tego za coś gorszego, wręcz przeciwnie. Za granicę z biurem podróży każdy sobie może jechać jak kasę ma, a żeby znaleźć w kraju jakieś fajne, oryginalne miejsce i zaplanować samemu wyjazd potrzeba trochę wyobraźni, a kasa tego nie zastąpi.
Dla mnie zdecydowanie byłoby to jakieś jeziorko, ogniska, pieczenie złowionych przez mojego Górnika ryb, gitarowy Dżem w ciepłe wieczory, niebo pełne gwiazd.
Albo góry, małe schronisko zimą, kominek, grzane wino...
Każde miejsce może być piękne, najważniejsze jest towarzystwo.


10. Jaka jest najdziwniejsza potrawa którą jadłaś?
Raz robiłam roladę biszkoptową przekładaną kremem z jogusru naturalnego i kajmaku z dodatkiem żelatyny.. Nie wiem, kto wymyślił ten przepis, ale smak był... No cóż. ;-)


11. Podaj jakiś przyjemny szczegół dzisiejszego dnia ;)
Znalazłam pierwsze stokrotki!:D

Tradycyjnie nie nominuję nikogo.. ;)

63 komentarze:

  1. Jeszcze marzec się nie zaczął, a Ty już o końcu kwietnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może nie o końcu, ale wreszcie się zobaczymy, więc chcę, żeby zleciało jak najszybciej:)

      Usuń
    2. O bogowie, to współczuje! Miało być na marzec a teraz kwiecień ?... Ja nie ogarniam jak Ty/Wy dajecie radę, widzieć się tak rzadko, dla mnie to niepojęte...

      Usuń
    3. miał być marzec i pewnie gdyby nie ten staż to odliczalabym ostatni tydzien do spotkania...
      Szczerze mówiąc to sama nie wiem jak dajemy radę, zawsze mając go obok myśle, że nie wytrzymam kolejnych kilku tygodni bez niego, że jak znów wyjade to powiem dosc, koniec tego, idźmy w swoje strony. A potem wychodzi tak, że to nie tygodnie a miesiące.. I jakoś mija dzień za dniem, długo, monotonnie, ale jednak coraz bliżej.

      Usuń
    4. Naprawdę to ciężko... I uważam, że takie spotykanie no... Nie daje poglądu na związek. Bo nie ma go nigdy, gdy go potrzebujesz i odwrotnie. Co z tego, że jesteście jakiś czas a jak pisałaś potraficie nie widywać się pół roku... Rozumiem,że on nie ma łatwej pracy no ale zawsze są urlopy i przecież można się spotykać. To zależy od organizacji. Jak przetrwacie to i będziecie świetną parą dalej to przypomnij mi się bo się ukłonię wam :P

      Usuń
    5. nigdy nie było tak, że nie widzieliśmy się pół roku. Mogło tak być ze względu na staż na który miałam iść, ale na szczęście dostałam się na inny:) najdłużej to trzy miesiące było. Niby ciężko, ale jednak wolę spędzić razem tydzien czy dwa niż dwie godziny raz w tygodniu.
      Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy, ale wiem że jak to przetrwamy to potem już każdy problem będzie tylko błachostką ;)

      Usuń
    6. Kochana, ja nie piszę o dwóch godzinach raz na tydzień!! To też dla mnie się wyklucza :) Ale mnie dzieli z nim 500 km i widujemy się na 3-4 dni najkrócej! Nigdy nie było tak,że nie widzieliśmy się półotra miesiąca. Miesiąc owszem - przy naszych sesjach, ale nie inaczej i zawsze co 2 tygodnie, czasem nawet co tydzień :) I pracowałam po 11 h i on pracował i studiował dziennie i mieliśmy jak się zorganizować. Więc kurczę nie mów mi,że nie można się widywać częściej. Tylko to od was zależy. I właśnie śmiem wątpić w to przetrwanie. Bo teraz nie ma go jak go potrzebujesz, nie siedzicie razem nad problemami, bo jak zobaczysz go dopiero gdzieś w kwietniu... To co trzy miesiące wcale nie masz z nim takiego kontaktu, rozmów oko w oko. A w życiu są różne sytuacje, naprawdę i nie wiesz jaki "test" wam da życie. Nie wyobrażam sobie by mój narzeczony przyjeżdżał nawet na tydzień czy dwa raz na trzy miesiące... Bo spotkało mnie wiele rzeczy, czasem przykrych, czasem wesołych i nie wyobrażam sobie by jego wtedy przy mnie nie było.

      Usuń
    7. no nie można, bo to nie kwestia organizacji, to nie jest zależne tylko od nas. On nie mieszka sam, a o mojej sytuacji wyjazdowej lepiej w ogóle nie wspominać. Nie twierdzę, że mega mnie cieszy ta sytuacja, bo jest zupełnie odwrotnie, ale wiem, że to, co jest między nami da radę przetrwać. Nawet tu na blogu pod jednym z listopadowych wpisów był komentarz dziewczyny która rok się ze swoim facetem nie widziała, a teraz są szczęśliwym małżeństwem. Wszystko się da, wystarczy chcieć.

      Usuń
  2. Przybijam wirtualną piąteczkę apropos punktu piątego...Nie rozumiem i nie chcę rozumieć takiego srania prywatą w necie...
    I gratuluję pracy- bo chyba nie gratulowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo że czasem chce się podzielić jakimś wyjazdem, czyms ciekawym, ale sprzedawanie każdej minuty jest bez sensu, nie wiadomo kiedy to zostanie wykorzystane.
      Dziękuję:)

      Usuń
    2. Jasne, ale co innego wyjazd, a co innego pierdylion zdjęć z dzióbkiem czy info, że ktoś właśnie poszedł po bułki...
      Mój kumpel w czasach pełzającego jeszcze fejsa mawiał ,iż żałuje, że oprócz opcji kliknięcia "Lubię to" nie ma opcji kliknięcia "Jebie mnie to";)

      Usuń
    3. czytałam gdzies artykuł, że twórcy nie chcą dodawać przycisku 'nie lubię tego', żeby nie było negatywnych emocji na portalu;) a czasem by się przydała taka opcja.

      Usuń
  3. Obyś tam znalazła swój kąt :)
    Kiedyś miałam praktyki w Bibliotece i kazali mi robić zakładki do książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie zajęcie byłoby bardzo ciekawe! :D

      Usuń
  4. W takim razie gratuluję, że Ci się udało. I zajęcie nawet ciekawe może być. Mnie by się podobało ;)
    A ja sukienek kiedyś też nie lubiłam. Wynikało to trochę z moich kompleksów, ale od 2. klasy liceum moja szafa sukcesywnie wypełnia się ładnymi, prostymi sukienkami :)
    Mi farbowanie też nie wyszło na dobre i mam nadzieję nie popełniać tego samego błędu, chociaż kusi, kusi. Aktualnie mam jeszcze pozostałości sprzed 2 lat na końcówkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno wszystkiego spróbować trzeba;) też mam jeszcze na końcówkach farbowany kolor, nie wiem jak oni to robili że miało być tyle myc a też długo się trzyma już ;o

      Usuń
  5. Stokrotki u nas pojawiły się już jakichć czas temu :) A z sukienkami to i ja miałam pod górkę - nosiłam jako mała dziewczynka. poźniej w szkole tylko na specjalne okazje i tak przylgnęłam do spodni...mimo, iż sukienki zaczęły do mnie na nowo przemawiać to ich nie nosiłam bo nie dało się ubrać spódnicy by ktoś nie stwierdził ''ohh dziś w spódnicy''. Nadeszły studia, później wakacje za granicą gdzie nikt mnie nie znał i nie komentował innego niż zwykle ubiór i tak odżyła miłość do sukienek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też racja, ludzie się czepiaja drobnych rzeczy jakby swojego życia nie mieli, to potrafi zniechęcić.

      Usuń
  6. Kiedyś kumpela malowała mi włosy i włączyłyśmy telewizor, akurat na kanał Eska TV. Po chwili poprosiłam o wyłączenie xD Jakieś z 10 lat temu modna była inna muzyka, która, moim zdaniem, była bardziej znośna, ale cóż.
    Co do sukienek - łatwo się wkręcić :D W pytaniu 5 z większością się zgadzam! ;) Dziękuję za odpowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam to wszystko na jedno kopyto puszczają.. Najbardziej mnie dziwi jak leci piosenka która ma 2-3 miesiące a siostra taka oburzona, bo to stare o.O
      To ja dziękuję za nominację :)

      Usuń
  7. Uwielbiam sukienki:).

    A punkt nr 5 na temat LBA dosłownie mnie powalił:). Myślę dokładnie tak samo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać w blogowym świecie jest więcej osób mających normalne podejście niż wśród zwykłych fejsbukowiczów ;o

      Usuń
  8. Ja mam więcej sukienek niż spodni:p Ale tylko kilka sama sobie kupiłam, resztę dostałam od kuzynki.
    Idealnie opisałaś ten nasz XXI wiek i podpisuje się pod tym obiema rękami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze mieć taka kuzynkę, jest motywacja, żeby zakładać! :D

      Usuń
  9. gratuluję znalezienia pracy, zawsze to jakieś doświadczenie i grosz, który wpadnie do kieszeni, brat na swoim stażu jakoś załatwił sobie, że będzie dojeżdżał samochodem do pracy i zwracali mu za paliwo bo akurat w godzinach jego pracy nie było autobusów, wracali mu tyle co za bilet miesięczny na trasie z naszej miejscowości do jego miejsca pracy, to tak na oko bo inaczej się nie da tego ustalić, ale pewnie co urząd pracy to inne podejście do tematu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wiem, że maksymalna kwota zwrotu kosztów to cena biletu miesięcznego, ale problem jest w tym, że u nas nie jeździ nic, więc nie mam nawet jak takiej ceny sprawdzic ;/

      Usuń
  10. Ja chodziłam na staż do urzędu-100 metrów od domu. Ale ze mną na szkoleniu w urzędzie była dziewczyna i chciała dojeżdżać autem i jej zabroniła, to znaczy zwracają jedynie za bilety miesięcznie-widocznie uznają,że bezrobotny na auto nie może sobie pozwolić. Ale ja byłam 2 lata temu na stażu, to teraz nie wiem jak jest, ale moim zdaniem dalej dają jedynie za bilet....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwracają za dojazd samochodem, bo przy wniosku dostałam informacje jakie dokumenty samochodu którym bym jeździła muszę skserować i przedstawić w urzędzie. Może dlatego, że autobusów nie ma.

      Usuń
  11. Niestety Ci nie pomoge w napisaniu owego wniosku, bo nigdy nie pisalam takowego. Stokrotki widzialas, toc to juz wiosna !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak dziękuję za zwrócenie uwagi na pytanie ;)

      Usuń
  12. Nigdy nie byłam na stażu, więc nie mam pojęcia, czy zwracają koszty dojazdu. Super, że znalazłaś pracę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okaże się w przyszłym tygodniu co i jak;) też się bardzo cieszę ;)

      Usuń
  13. życzę powodzenia na stażu i trzymam kciuki żebyś nie wylądowała jednak z tym mopem w łapie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi to niby nie przeszkadza, dopóki się nie okaże, że całe 6 miesięcy mam latać z tym mopem ;p

      Usuń
  14. W takim przypadku trzeba na pewno wiedzieć, ile samochód spala benzyny/ropy/gazy na 100 km (żeby na tej podstawie wyliczyć ten koszt dojazdu) i chyba coś jeszcze, jednak nie pamiętam dokładnie. Nie chcę zbyt straszyć, ale słyszałam, że podobno mało komu zwracają kasę za dojazd samochodem, bo im się to po prostu nie opłaca - wolą autobusy/pociągi/etc., bo wszystko jest wtedy czarno na białym ;)

    Co do punktu 4, to też nie rozumiem większości rzeczy, o których tu wspomniałaś, ale nie mam zamiaru poświęcać swojego cennego czasu na ich zrozumienie. Ja kiedyś pomalowałam włosy szamponetką (kolor: brąz, miałam wtedy swoje rozjaśniane, więc powinno złapać i się długo utrzymać) i kolor zszedl mi po jednym myciu. Nigdy więcej produktów do koloryzacji włosów od Palette! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, jest przy wniosku informacja, że zwracają maksymalnie za miesięczny, tylko że u mnie nic nie jeździ, jeden bus co mam 2,5km piechota na przystanek i jedzie dużo dłuższą trasa niż ja bym jechała samochodem. Złożę i zobaczymy, i tak muszę jechac do urzędu to przy okazji;)

      Usuń
  15. A ja teraz już mam w mojej szafie same spódniczki i sukienki. Taki wybrałam sobie styl. Moja ulubiona pora roku to jesień. Włosów już nie mam zamiaru farbować i zapuszczam na całkiem długie. I też nie rozumiem XXI wieku. Ja nie mam w ogóle ani Naszej Klasy ani Facebooka. Z ludźmi z którymi chcę mieć kontakt to mam do nich numer telefonu. Wysłałam Ci dzisiaj zaproszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sądząc po nicku innej odpowiedzi na pytanie 1 nie mogło być :)

      Usuń
    2. He he. No właśnie. A ja zostawiłam w mojej szafie 3 pary długich spodni, 2 pary krótkich spodenek oraz 2 pary legginsów, ale są to stroje przeznaczone tylko na rower.

      Usuń
    3. to nawet nie chce pytać ile masz sukienek. ;P

      Usuń
    4. Na dzień dzisiejszy mam 4 spódniczki i 13 sukienek. Ale coś mi się wydaje, że z każdym miesiącem będzie tego więcej dopóki będzie miejsce w szafie :D

      Usuń
    5. o wow! ;O nawet nie wiedziałam, że tak marnie wypadam z jedną :D

      Usuń
  16. Jednak Ci się udało ze stażem? dzwonili do Ciebie z urzędu? hmm cieszy mnie to :) gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw dzwonili z biblioteki, a potem było wezwanie z urzędu:)

      Usuń
    2. przynajmniej jakieś dobre wiadomości masz ;) a ja czekam :(

      Usuń
    3. na urząd nie ma co liczyć, trzeba szukać na własną rękę. Znajdź pracodawcę który Cię potem nawet na umowę-zlecenie za pare stow na kilka dni w miesiącu przyjmie, to się powinno udać. W urzędzie tylko siedzą, na słupach po wsiach wieszaja informacje o kursach a jak się idzie do urzędu to propozycji brak...

      Usuń
  17. Lubię tego typu konkursy, ponieważ dzięki nim możemy się więcej o autorze dowiedzieć. :) Mogłabyś mi napisać swój adres e-mail? Wysłałabym zaproszenie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do pkt 2 zgadzam się z Tobą bo uważam tak samo. Lubię każdą porę roku ale... tylko wtedy gdy jest prawdziwa. Bo anomalii nie cierpię np ciepła i bezśnieżna zima, zimna wiosna, deszczowe lato, słoneczna jesień; wtedy żadnej pory roku nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, najpiękniejsze są te pory roku jak z dzieciństwa, teraz to nie wiadomo tak naprawdę czego się spodziewać, co będzie za tydzien czy dwa..

      Usuń
  19. Cieszę się, że się cieszysz :) aż się uśmiechnęłam czytając pierwsze zdania Twojej notki :)

    Ja się do sukienek ostatnio przekonałam, bo udało mi się troszkę schudnąć i łatwiej mi coś na siebie znaleźć tak, by się sobie w tym czymś podobać. Nawet przyjemne, tylko... po całym dniu noszenia rajstop często robią mi się otarcia na udach - tam jeszcze muszę troszkę zrzucić i powinno być ok :D
    Co do zasypiania na uczelni - kiedyś moja koleżanka zasnęła centralnie na przeciwko wykładowcy z historii sztuki. Pan ma tak niesamowicie kojący i uspokajający głos, że po prostu jakoś się w człowiekowi odpala komenda "śpij" :D Do tego mówi dość skomplikowanym językiem, co tylko potęguje poczucie otępienia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skakanke polecam, wyszczupla właśnie głównie nogi, a nie powoduje rozbudowania masy mięśniowej :)
      Aż ciekawa jestem co wykładowca na to ;p

      Usuń
  20. Nie pamiętam jak to jest, ale na pewno zwrot kosztów dojazdu będzie Ci się należał. Chyba jakieś rachunki czy faktury za paliwo się dostarcza, coś takiego ;] Dopytaj w PUP.
    Podoba mi się odpowiedź na 7 pytanie - ta pierwsza myśl :D hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dostałam liste dokumenów jakie dołączyć, tylko nie napisali nic o tych kosztach :( wypełnie bez kwoty i zapytam w urzędzie bo chyba nic nie wymyśle..

      Usuń
  21. Też nie potrafię zrozumieć XXI wieku...;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. internet oglupia, nie każdy powinien mieć do niego dostęp.

      Usuń
  22. Odpowiedzi podobają mi się bardziej niż pytania. Ale nie jest łatwo zadać mądre pytania, to fakt. Nie każdy potrafi:) Powodzenia w nowej pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko, to prawda, dlatego nie bawię się w nominowanie. Ciągle mam wrażenie, że już każdy odpowiadał na to, co mogłabym wymyślić. Ale zabawa fajna, te mi się podobały :)

      Usuń
  23. Powodzenia na stazu ;)
    Ja tam lubue bardzo eske ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      każdy lubi co innego:)

      Usuń
  24. Powodzenia na stażu życzę :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Nie spamuj, nie zapraszaj - odwiedzam każdego, kto zostawi po sobie ślad.
Nie bawię się w obserwację za obserwację - obserwuję tylko te blogi, które regularnie odwiedzam.
Konstruktywna krytyka mile widziana. ;-)


Wszystkie zdjęcia i teksty na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, to są odpowiednio podpisane), zabrania się więc ich kopiowania bez mojej zgody!