sobota, 28 listopada 2015

Rocznicowo, anonimowo... pozytywnie!

Czas tak szybko płynie nam, kolejny rok za nami...

Kolejny, już trzeci, rok za nami. Ta nasza mała rocznica w tym roku była tak normalna, że niemal o niej zapomniałam. Kto by pomyślał, chyba się starzeję? Pamiętam tę pierwszą, wielkie wydarzenie i żal, że zobaczyliśmy się dopiero dwa dni później. Druga już z mniejszymi fajerwerkami, ale od samego rana w serduchu było cieplej na myśl, że to już dwa lata wytrzymał ze mną ten mój Mężczyzna. Wytrzymał, nie zwariował, a na dodatek upiera się, że chce jeszcze! A w tym roku? Piątek w pracy, nieplanowo od 12:00, a nie 16:00 tak, jak mam ustalone piątki od początku września. Siedzę w książkach wklepując kolejne egzemplarze do systemu, który za nic nie chce mi zrobić mega prezentu i jakimś czarodziejskim sposobem uzupełnić się sam. Tak mija pół dnia z tytułami wydanymi w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku. Dopiero wieczorem kiedy przed zajęciami dla dzieci zaczął się piątkowy szał na wypożyczanie książek i wpisałam w kartę wypożyczeń pierwszy numer oraz datę i myślę sobie: cholera, przecież dziś dwudziesty, TEN dwudziesty!
On tam, ja tu. Nic nowego, oczywiście.
Ale przecież już świętowaliśmy, świętowaliśmy całe dwa tygodnie w czasie jego urlopu miesiąc temu. Wtedy ten dwudziesty wypadł wspólny i był niezapomniany. Zabawny, gorący... Pachnący anyżem z jakiegoś greckiego alkoholu, który mimo dość mocnego i niezbyt przyjemnego smaku dał nam dużo frajdy w postaci pięknych kryształków cukru w schłodzonej butelce.
Tamte dwa tygodnie dużo nam dały. Nocne rozmowy, chyba nawet można powiedzieć, że poranne, bo po co spać, kiedy nie trzeba wstawać do pracy? Wspominanie, planowanie. Tak, było pięknie.
Zmieniliśmy się za te trzy lata, i ja i on. Zmieniło się nasze podejście do wielu spraw. 
Niewiele zostało z tego początkowego idealizowania, mimo tego, że nie bardzo miało gdzie uciec, bo przecież jest dobrze, bardzo dobrze. Jeszcze wiele przed nami. Muszę zwalczyć swoje strachy, przestać zaciskać dłonie na choć maleńką wzmiankę, że coś się stało na kopalni. Oboje będziemy musieli nauczyć się żyć razem, choć mam przeczucie, że wejdziemy w to z marszu i żadna kłótnia nie zwolni tego tempa ani na chwilę. 
Ostatnie dni były dość trudne, pełne niepewności. Długo nie było wiadomo co dalej, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona przez mojego mężczyznę. Różnych pomysłów mogłam się spodziewać z jego strony, ale to, co usłyszałam przerosło wszystkie moje oczekiwania. Te dni były okropne, ale dzięki nim wiem, że co by się nie działo, to on będzie. Nic nie stanie między nami, nie będzie żadnej wstydliwej historii z przeszłości, której kiedyś, po czasie, bardzo chciałabym ukryć.

Jedyne, co nie zmieniło się w naszym związku, a raczej jego okolicach, to życzliwi komentatorzy. ;)
Kiedyś mnie to irytowało, potem zaczęło bawić.
Najbardziej utkwiły mi w głowie dwa takie anonimowe teksty.
Pierwszy z nich informował mnie, że mój osobisty Narzeczony chodzi po mieście z jakąś rudą dziewczyną. I dziwnym trafem miało to miejsce akurat tego dnia, o tej porze, kiedy szliśmy sobie razem wesoło na zdjęcia nad jezioro. Tylko ten rudy... To porzeczkowy przecież miał wyjść, nie byłam ruda! 
Drugi anonim poległ równie spektakularnie, kiedy próbował mi wmówić, że jest anonimem żeńskim, który zabawiał się z moim Narzeczonym, podając przy tym datę i dokładny przedział czasowy. Sprawdziłam listę połączeń, dodałam sobie wszystkie informacje i wyszło mi, że dokładnie w tym czasie, kiedy rzekomo miały miejsce owe zakazane zabawy rozmawialiśmy przez telefon. W tle słychać było przyszłą Teściową i ich kota, więc nie ma szans, żeby nie był w swoim mieszkaniu w sugerowanym przez anonima czasie.
Historii było sporo, można wymieniać i wymieniać, ale po co? Dawno już przestałam sobie tym zawracać głowę, zaznaczam wszystko i usuwam. Życie jest za krótkie, żeby przejmować się anonimami, byłymi dziewczynami czy szpiegującymi nastoletnimi prostytutkami. 

Teraz są dużo ważniejsze rzeczy. Powoli trzeba kompletować papiery, na Barbórkę wszystko musi być gotowe. A potem? Wielkie nadzieje.. Ale o tym na razie sza.

I tak nam się kończy ten listopad... Pozytywami i śniegiem, o ile wytrzyma do jutra. Jak zacznie się grudzień? Na pewno razem. Byle do czwartku, potem Barbórka. Nie mogę się doczekać. ;)

71 komentarzy:

  1. Poległam przy anonimach:D:D:D:D
    Ja nie fetowałam rocznic ( i tak dotrwałam do 5 ), bo nie miałam i nie mam głowy do pierdółek ( a to są dla mnie pierdółki:)). Na ogół przypominałam sobie po ptokach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre są naprawdę zabawne ;D ale tego rudego nigdy nie daruję :D
      my też jakoś szczególnie nie świętujemy, po prostu jakieś życzenia smsowe, dłuższa rozmowa czy zdjęcie mmsem. dzień jak co dzień ;) ale po slubie mu nie daruję;D

      Usuń
  2. Anonimy widać za bardzo kreatywnością się nie wykazały :) Samych udanych rocznic Wam życzę:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno każdy powód jest dobry, byleby gadać.

      Usuń
  3. Podejrzewam, że przy niusie o rudej wyglądałaś tak :

    http://gifer.pl/index.php?a=gif&nr=10512

    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, o matko ;D siedzę i hihram się do monitora :D dokładnie!:D

      Usuń
  4. Ja nie świętuje rocznic, chociaż datę ślubu zapamiętam i postaram, się co roku o niej przypominać mężowi. A co do anonimów to nieźle, ludzie są jednak nienormalni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, rocznica ślubu to jednak "level up" :D
      są, to prawda... ale jak im lepiej, to niech sobie stukają w klawiaturę;)

      Usuń
  5. Śmiesznę są te anoninki. :D
    Gratulacje z okazji rocznicy. :) ii życzę kolejnych lat razem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mnie nic nie zdziwi :P
      dziękujemy:)

      Usuń
    2. Życzliwi są wszędzie, a trzy lata to mija jak mngnienie powieki.

      Usuń
    3. są... a może to tylko ta dwójka tak mąci? kto wie...

      Usuń
  6. Skoro wielkie nadzieje i cicho sza, to domyślam się, że chodzi o coś ważnego dla Was obojga... życzę więc pomyślnego zrealizowania wszystkich planów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o pracę, ale na razie nie chcę pisać zbyt wiele :) dziękuję:)

      Usuń
  7. Życzę Wam żeby tych rocznic było co najmniej z 60 jeszcze ;) i oby już nikt nie próbował Was skłócić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciągle próbują, już nawet tu znaleźli... ale co mi tam, im więcej anonimów tym my silniejsi :)

      Usuń
  8. 3 lata... A co powiedzieć na 33? A od poznania to za chwilę będzie 40!!!!!!!
    I wciąż w dobrej komitywie i w przyjaźni:)
    Czego i wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko pozazdrościć:) mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła tak o nas powiedzieć, że te 40 lat minęło bardzo dobrze i nie zmieniło nas na gorsze, nie oddaliło :) teraz już niestety coraz mniej takich związków.

      Usuń
  9. my też jakoś bardzo nie świętowaliśmy naszych wspólnych 3 lat, po prostu to wydaje sie byc juz normalne. Wam zycze jeszcze wiecej rocznic i szczescia :*/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, na początku się co miesiąc o tym wspomina, a później to już taki normalny dzień:)

      Usuń
  10. Oj tam , ktosik miał problemy z kolorem i wyszłaś ruda;}}}. Zawsze w pobliżu znajdzie ktoś kto życzy źle. Trzeba się do takich ludków przyzwyczaić bo nie raz jeszcze sprawią Tobie "niespodziankę...". Kochanie nie ważne celebrowanie tego jednego dnia, ważne jest bycie wspólnie a nie obok. Ale sobie mądrze napisałam;}}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle ten kolor z rudym miał wspólnego... na upartego czerwony, jakby to facet wymyślił i nie rozróżniał więcej kolorów niż te podstawowe. :D
      wiem, ważne są te zwykłe dni, miłość na co dzień a nie od święta... ale to przychodzi dopiero z biegiem czasu, z kolejnymi rocznicami właśnie :)

      Usuń
  11. Gratuluję, że tyle wytrwaliście i życzę Wam mnóstwa dobrych dni :) Bardzo dobrze, że masz zdrowe podejście do wszelkich informacji w stylu "uprzejmie donoszę", które dodatkowo marnej jakości są, skoro to jednak porzeczkowy a nie rudy miał być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to działało na zasadzie "ten powiedział temu, ten tamtemu, a ja usłyszałem to wykorzystam". a skoro na jedynym wspólnym zdjęciu na jego fb byłam jeszcze blondynką... to każdy kolor był dobry, byle nie ten blond:D

      Usuń
  12. Dobrze, że anonimowi "przyjaciele" poprzestali na komentarzach, nie załączając na przykład amatorsko przerobionych w Photoshopie (lub nawet bardziej amatorsko: w Paintcie) zdjęć dowodowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu by mieli problem :D bo większość (99%) aktualnych zdjęć narzeczonego robiłam ja :D i nie ma opcji, żebym nie poznała swojego zdjęcia, nawet dobrze przerobionego. a ten jeden procent to mu się trafia jak gdzieś wyjdzie, a wychodzi rzadko i raczej do domu znajomych a nie barów ;) no ale nadrabiają jak mogą:D

      Usuń
  13. Bo miłość właśnie się zmienia, dojrzewa i z czasem stajesz się coraz "smaczniejsza", jeśli to ta prawdziwa miłość. Dlatego życzę wam jeszcze więcej i więcej tych rocznic, tego czasu razem i wiele tych szczęśliwych chwil w czasie:)
    I nie ma to jak życzliwi ale...dobrze, że umiesz się z tego już śmiać właśnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmienia się, to prawda. nawet, jeśli jest dobrze cały czas, to to "dobrze" z pierwszych miesięcy różni się od tego "dobrze" po trzech latach.
      a co tu pozostaje, jak nie śmiech... chyba tylko szukanie jego sobowtóra, no bo skoro jednocześnie rozmawia ze mną i zabawia się z inną.. czary kurde:D

      Usuń
    2. Dokładnie. To naturalne, kolejne etapy, równie piękne:)
      Lepiej na pewno wyśmiać i się zdystansować niż denerwować, tym bardziej, że wiesz, na czym stoisz:) A może ma zaginionego bliźniaka?:D

      Usuń
    3. bliźniaka nie... brata ogólnie ma, nawet dość podobny... ale jak bym mogła ich pomylić:D

      Usuń
  14. Gratuluję skórzanej rocznicy związku i życzę Wam wielu kolejnych:)
    Anonimami nie ma się co przejmować. Niektórym ludziom za bardzo się nudzi i znajdują sobie głupie rozrywki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :)
      to prawda. zawsze sobie myślę, że ludzie muszą mieć strasznie nudno w życiu skoro zamiast zająć się swoimi sprawami marnują czas na życie innych ;)

      Usuń
  15. anonimy ignoruję od lat 9 także spoko;p a Wam kolejnych rocznic życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i prawidlowo :D dzięki :)

      Usuń
    2. jakby się tym przejmować to tylko stres niepotrzebny:)

      Usuń
    3. Witaj
      Dobrze, że w Twoim życiu dobrze się dzieje, widzę w Tobie optymizm i tak trzymaj
      pozdrawiam ciepło

      Usuń
  16. Anonimy najlepsze hahaha <3 to i tak nic. Mi przyjaciółka próbowała mi wmówić, że mój chłopak to, to czy tamto. A teraz szczęśliwa jestem z nim od 1,5 roku, nie z nią.
    I piękne pewnie te 3 lata były! Lubię tak czytać o czym iść szczęściu, powodzeniu.. miłości :) oby tak dalej.
    Najdalszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świat jest pełen życzliwych ludzi. czasem aż trudno uwierzyć..

      Usuń
  17. Genialne te anonimy!
    Ale powiem Ci, że cudnie się czytało ten tekst. Mega przyjemności daje mi czytanie o kimś, kto jest szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Najbardziej ciekawi mnie to sza ;-)
    Ja w tym roku przegapiłem naszą rocznicę. Dzień później sobie przypomniałam o tym dniu. Ale też jak wy świętowaliśmy wcześniej krótkim jednodniowy ale za to cudownym wyjazdem:-)
    Anonimki, anonimki... Co by świat zrobił bez tak życzliwych dusz :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dni są szczęśliwe, to nie trzeba szukać tego jednego wyjątkowego :D

      Usuń
  19. Tacy 'życzliwi' to chyba własnego życia nie mają i bardzo im przeszkadza to, że ktoś jest szczęśliwy... Ważne, że nie daliście się zbajerować ;) Wszystkiego dobrego dla Was i w ogóle kolejnych świetnych lat pełnych miłości <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie raz mnie zastanawia po co ludzie to robią... ale jak im lepiej po takich wiadomościach, to proszę bardzo.:)

      Usuń
  20. Anonimowi to chyba nie mają swojego życia, że ciągle ich cudze zajmuje. Jak mnie wkurzają tacy "życzliwi"... A Barbórka to super święto :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw wkurzają, potem stają się obojętni... lepiej olać, nie dawać satysfakcji, bo będzie ich coraz więcej;O

      Usuń
  21. Ja anonimy tez ignoruję, ktoś kto je pisze nawet nie ma odwago się podpisać, więc o czym tu mówić. Życzę Wam kolejnych udanych rocznic :))

    OdpowiedzUsuń
  22. no cóż anonimy są okropne, niby jest zaufanie ale jeżeli nie można czegoś sprawdzić to mimo wszystko jątrzy się w głowie jakaś nieznośna niepewność, na szczęście Ty swoje anonimy mogłaś zweryfikować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niepewność? po kilku latach związku? a w życiu. nie wierzyłam nawet w te, których nie mogłam zweryfikować. a te konkretne z notki tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że miałam rację olewając je.

      Usuń
  23. Anonimy są zabawne :P

    Gratuluję rocznicy i życzę następnych w szczęściu i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  24. u nas pierwsza rocznica to było takie łoł, świece, wino itp, ale potem zaczęliśmy się cieszyć sobą każdego dnia, nie patrząc w ogóle w kalendarz :)
    gratuluję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie :D ale po ślubie nie daruję:D

      Usuń
  25. Anonimy zwalił mnie z nóg. Dobre sobie. Jak to ludzie potrafią być wścibscy..
    Gratuluję kolejnej rocznicy razem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. "wszechwiedzące anonimy", dobrze, że potraficie się z tego śmiać :)
    Nie rozumiem jak komuś moze sprawiać radość wymyślanie takich głupot, coż życie.

    Życzę Wam, żeby było Wam jak najlepiej razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż więcej zostaje... gdyby choć się podpisał ktoś pod tym, to można się zastanowić.. ale anonimowo? w życiu.

      Usuń
  27. wszystkiego najlepszego! :-) anonimy? Daj spokój.. kto by o nich myślał!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. To jutro będziecie świętować? ;]
    Komentatorzy rzeczywiście potrafią być bardzo życzliwi, wszystko doniosą, byle jeszcze była w tym jakaś prawda, chociaż w tym wypadku, lepiej, że się to nie sprawdziło ;p
    Gratuluję i życzę szczęścia i kolejnych wspólnych lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby się ktoś podpisał to można szukac tej prawdy... ale tak?:O

      Usuń
  29. ludzie gadaja byl gadac chore ale tak bylo i bedzie niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było i będzie, to prawda, dlatego najlepiej olać.

      Usuń
  30. Powinnaś ignorować anonimy, skoro ludzie nie mają odwagi się podpisać.
    Serdeczności ślę :)
    nemezis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego je olewam - jak ktoś nie ma odwagi się podpisać, to nie ma co sobie nim głowy zawracać.

      Usuń
  31. Nastoletnie prostytutki? :D Też na początku związku przeżyłam hejt na mój temat i to od mojej przyjaciółki. Zabolało wtedy ale cóż. Zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony i trzeba to po prostu olać :) czekam na relację z barbórki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no są i takie :O najlepiej olewać, chyba, że ktoś potrafi spokojnie wytłumaczyć, ma dobre argumenty.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Nie spamuj, nie zapraszaj - odwiedzam każdego, kto zostawi po sobie ślad.
Nie bawię się w obserwację za obserwację - obserwuję tylko te blogi, które regularnie odwiedzam.
Konstruktywna krytyka mile widziana. ;-)


Wszystkie zdjęcia i teksty na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, to są odpowiednio podpisane), zabrania się więc ich kopiowania bez mojej zgody!