środa, 17 grudnia 2014

Miłych wspomnień czar... ;-)

Niezbyt lubię tego typu posty - powtarzające się u wszystkich (Choć nawet LBA może być fajne jak dostaje się kreatywne pytania - i na szczęście do tej pory tylko takie dostawałam:), ale powiem Wam, że im więcej postów z serii Dobre myśli przeczytałam tym bardziej podoba mi się ta zabawa. Zwłaszcza, kiedy za oknem szaro buro, druga połówka nie dość, że dwieście kilometrów ode mnie to jeszcze kilkaset metrów pod ziemią...
Najpierw podpatrzyłam u Leny, potem jednak przyszły powrotowo - barbórkowe wpisy i... dopadła mnie nominacja od Selinze (której teraz nie umiem znaleźć:<), więc z jeszcze większą radością wytężam moją blond główkę cofając się w czasie i szukając tych miłych akcentów.



Wakacje 2005r.
Przyszła nagroda za napisane przeze mnie wypracowanie o ochronie przyrody. Wyróżnienie, a konkurs ogólnopolski! Cieszyłam się jak dziecko... Zaraz zaraz, przecież byłam dzieckiem. ;-)
Dostałam plecak, z którym długo chodziłam do szkoły i strasznie było mi smutno jak zakończył swój żywot, książkę, którą swego czasu na pamięć znałam, klocki lego, które uwielbiałam, kasety wideo, których nie obejrzałam nigdy, bo mieliśmy tylko odtwarzacz DVD. I dyplom, który wychowawczyni "pożyczyła" do skserowania i nigdy do mnie nie wrócił.

Wakacje 2008r.
Najlepsze wakacje w moim życiu, jeśli mamy na myśli wakacje jako wolne od szkoły. Długie wieczory na przystanku, muzyka, rozmowy o wszystkim i zwykłe wygłupy, oglądanie gwiazd leżąc na środku drogi za wsią. I 'Nagie anioły'.

Maj 2010r.
Tej nocy pewnie nigdy nie zapomnę, Pierwsza poważna rozmowa pewną osobą poznaną na czacie. Znaliśmy się dość długo przed tym, rok ponad, ale zawsze to były żarty, dogryzanie sobie. Mimo, że nie przetrwało 'internetowej próby czasu' i nie było nam dane do tej pory się spotkać, to wiem, że kiedy zamieszkam w końcu na Śląsku na niejedno piwo pójdziemy. ;) Wiele mu zawdzięczam, bo te rozmowy nie raz pomogły. I pomagają nadal, bo mimo, że nie jest to już taka relacja jak przez dwa lata od 2010, to jednak wciąż mamy dobry kontakt.

Czerwiec 2010r.
Kolejny czat GG, poznaję kolejnego Dobrego Duszka (ta, uśmieje się jak to przeczyta, Wredniak jeden ;P). Pamiętam jak dziś - używałam ciągle zdrobnienia jego imienia, którego nie lubi (i swoją drogą używam go do dziś, a on dalej nie lubi:D) i strasznie się wkurzał, potem jakoś rozmowa przeniosła się na numer prywatny. Pamiętam, że to było cztery dni przed moimi siedemnastymi urodzinami i jako, że barman, to obiecał mi drinka na urodziny, jak już będę pełnoletnia. Minęła osiemnastka, potem ostatnie naście, dwadzieścia, oczko nawet, a ja dalej tego drinka nie widziałam. :D Tak, jak owego pana, ale wiem, że mimo tego, że ostatnio mniej ze sobą gadamy (dobre sobie, mniej! w porównaniu do tego co było - prawie wcale), to się nie rozleci. Jedyna osoba poza K., której jestem stuprocentowo pewna. Wiem, że nawet jak byśmy pół roku nie gadali a w końcu się złapiemy i trafi na mój zły humor to będzie siedział i wkurzał, i dokuczał, aż wreszcie ten uśmiech wywoła. Tak, jak kiedyś potrafiliśmy siedzieć całe noce i poprawiać sobie humor kiedy tylko coś było źle.

październik 2010r.
Zakładam pierwszy blog, a właściwie fotoblog. Sweetaśne wpisy szesnastolatki i próby pisania poważnych notek... Do tego masa zdjęć, które do teraz uwielbiam robić. Strasznie żałuję, że ten serwis już nie istnieje i nie mam żadnych kopii wpisów... Ale to mają być dobre myśli, więc nie marudzę. ;-)

marzec 2011r.
Listonosz przynosi przesyłkę z moim aparatem. Czekałam na niego dość długo po kupieniu na allegro, bo facet od którego kupiłam robił jakieś cyrki, ale w końcu się udało, przyszedł, jest! I działa do tej pory.

listopad 2012r.
Przypadek (a może przeznaczenie?) sprawił, że trafiłam w pewnym miejscu na pewien profil. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że napisałam do kogoś pierwsza wiadomość i okazało się, że warto! Poznałam mężczyznę, który jest dla mnie idealny pod każdym względem. No dobra, ma wady, ale miłość jest ślepa. ;-)

sierpień 2013r.
Mimo, że nie było to nasze pierwsze spotkanie z K., to właśnie te sierpniowe dziesięć dni moim zdaniem najbardziej nas do siebie zbliżyło. Pierwsze takie poznawanie normalnego wspólnego życia - budzenie się z nim rano, żeby życzyć miłego dnia w pracy, czekanie aż z niej wróci... No i długie wieczory. ;-)

wrzesień 2013r.
Odbieram wyniki z egzaminu zawodowego... Zdane! Od pierwszego września mogę się nazywać technikiem informatykiem o specjalizacji administrator sieciowych systemów operacyjnych. :D Sukces. ;-)

grudzień 2013r.
Pierwsza Barbórka. Iść z moim Górnikiem ubranym w mundur na mszę, coś pięknego! Teraz już pewnie każda będzie wspólna, ale tej pierwszej nie zapomnę nigdy, zawsze będzie wyjątkowa!


październik 2014r.
Chyba wszystko zaczęło się układać, przynajmniej w części. Cały rok czekałam na jego urlop, na dzień w którym znów do mnie przyjedzie, a nie znów ja do niego, i jednocześnie strasznie się bałam... Okazało się, że niepotrzebnie.

40 komentarzy:

  1. Jak ja lubię takie pozytywne wpisy :) Oby było ich jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. złe rzeczy jakoś łatwiej się zapamiętują, trzeba pilnować pozytywów :)

      Usuń
  2. Ale dobrze, że na tym Blogu piszesz o swojej przeszłości, doceniając dobre wydarzenia, to świetne jest dla podbudowania siebie bo jak to przeczytasz jak będziesz miała gorszy nastrój poczujesz się wzmocniona czego Tobie życzę
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, zawsze jak mam dola to wracam do zdjęć miło kojarzących się, teraz będą jeszcze wpisy. Trzeba szukać pozytywów w życiu:)

      Usuń
  3. Jak to nie możesz znaleźć ? :)
    Ale fajnie,że tak wypisałaś dużo wspomnień :) Zabawa w sumie ruszyła się od Asika, która to wymyśliła i chciała rozproszyć zły listopad i nadać grudniowi coś dobrego :) Więc bardzo fajnie,że tak wiele osób to ruszyło i nadało coś pozytywnego :) Sama takie zabawy niekoniecznie lubię ale jeśli jest to pozytywne to czemu nie :)

    Ja tylko jak byłam bardzo mała wygrałam konkurs i dostałam klocki lego :) tak to nie mam szczęścia w takich sprawach :)
    Czekać rok... To niesamowicie długo, ale jeśli coś jest wartego czekania... :) No i domyślam się jak mu dobrze w mundurze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie mogę na telefonie, musiałabym z laptopa bloga przejrzeć, ale dodałam sobie w telefonowej przeglądarce zakładke do tamtego wpisu, bo chciałam dać link pod Twój nick, a tu wychodzi tło Twojego bloga i że podany adres jest błędny :(

      Usuń
  4. Bardzo miło mi się czytało wpis :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż się buzia śmieje jak się czyta takie wpisy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre mysli nie sa zle:). Ta zabawa moim zdaniem nie jest najgorsza, bo mozna wrocic do przeszlosci i przypomniec sobie mile chwile. U Ciebie, jak widac, troche ich bylo:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt:) nie mogłam się zdecydować, i tak trochę usunęłam ;p może kiedyś powstanie druga cześć z tego, co wyleciało stąd, kto wie:D

      Usuń
  7. Piękne wspomnienia, dużo łączy się z milością :-) Ja też będę nad takim postem pracowała, może dam go na zakończenie roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to ona nadaje sens życiu :) Dobry pomysł, ciekawie zakończyć stary rok miłym akcentem :)

      Usuń
  8. Jej.Kochane.Miło wspominać dobre chwile.Oby więcej takich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w życiu powinny być same dobre, szkoda, że się nie da. ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam tą zabawę, tak mi się gęba uśmiecha jak czytam te wszustkie wpisy, że aż miło. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie tak zebrać dobre wspomnienia w jednej notce: mogą rozświetlać potem słabsze dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, dobry poprawiacz humoru:)

      Usuń
  11. Dziękuję Ci za te dobre myśli. Właśnie dzisiaj potrzebowałam coś takiego przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisz swoje, to jeszcze bardziej poprawia humor. :)

      Usuń
  12. dobre myśli to najlepsza blogowa nominacja jaka może być :) bo każde takie wspomnienia samoistnie wywołują uśmiech na twarzy i ciepło w sercu :)
    ja w technikum zawodowy oblałam, dlatego Tobie gratuluję, mimo, iż było to ponad rok temu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest, każda mały pozytywny promień rozprasza deszczowe chmury:)

      Usuń
    2. dokładnie :) czasem dobrze powrócić do takich myśli, żeby na przyszłość było nam w pewnym sensie "lżej" :)

      Usuń
  13. Miło się czyta... Warto dzielić się dobrymi przeżyciami, myślami. Działają pozytywnie na piszącego i czytającego.

    Dzięki za wizytę!
    To tak jak ja. ;) Nie dość, że blondynką jestem to i dużych miast też nie lubię.
    Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, czyta się miło, ale pisze jeszcze milej. :)

      Usuń
  14. W Sieci roi się od cudownych osób, które potrafią wyznaczyć nowy sens Naszemu życiu. Życzę wytrwałości. W tych przyjaźniach i na pewno Waszej miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, choć uważać trzeba równie mocno jak w życiu realnym. Dzięki! ;)

      Usuń
  15. ulala. było pod górkę, a teraz z górki- szczęśliwa, spełniona i kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu po burzy zawsze wychodzi słońce:)

      Usuń
  16. Dziwnie to zabrzmi, ale tak dwa, trzy lata przed Tobą ja też poznałam na czacie przyjaciela, który po czasie stwierdził, że jest moim Dobrym Duszkiem :) tyle, że potem się okazało, że on był takim Duszkiem wielu, oj wielu innych osób :) Był ze Śląska, to pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bywa niestety i tak, też jakiś czas temu poznałam chłopaka mieszkającego dosc blisko mnie, mówil że jesteśmy bratnimi duszami. A potem zniknął bez słowa.. Ale nie ma co się przejmować! :) ten akurat nigdy się tak nie nazywał, ja jego też nie, pierwszy raz w tej notce, żeby ładnie wyglądało:D

      Usuń
  17. Chyba miałam podobny sierpień 2013 ;)
    Pięknie wspomnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro pozytywny to tylko się cieszyć:)

      Usuń
  18. Ja cię błagam, ty nie wywołuj wilka z lasu tym zwrotem, że on jest kilkaset metrów pod ziemią... Jakiś dreszcz mnie przeleciał.
    Niech wam się darzy jak najcudowniej, żeby rozłąkowe skończyło się jak najszybciej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co tu mówić, taka praca.. Dziękuję bardzo! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)
Nie spamuj, nie zapraszaj - odwiedzam każdego, kto zostawi po sobie ślad.
Nie bawię się w obserwację za obserwację - obserwuję tylko te blogi, które regularnie odwiedzam.
Konstruktywna krytyka mile widziana. ;-)


Wszystkie zdjęcia i teksty na blogu są mojego autorstwa (a jeśli nie, to są odpowiednio podpisane), zabrania się więc ich kopiowania bez mojej zgody!